Jesteśmy grupą osób, która połączona tą samą wiarą stara się realizować Boże zlecenie przekazania światu ostrzenia i nadziei. Jakkolwiek na ten moment tworzymy niewielki zbór, to jednak cieszymy się tym, że lubimy i troszczymy się o siebie nawzajem. Rozumiemy też, patrząc na to, co Pismo Święte mówi o czasach w których żyjemy, że znajdujemy się w okresie, który Biblia nazywa “czasem ostatecznym”, niedługo przed powrotem Jezusa i zakończeniem takiej historii jaką znamy do tej pory. To właśnie motywuje nas do szeroko rozumianej służby dla innych. Nie, nie jesteśmy doskonałymi ludźmi. Ciągle jeszcze każdy z nas walczy ze skłonnościami swojej “cielesnej natury”, ale mimo tego myślę, że porażki, a przede wszystkim zwycięstwa wiele nas do tej pory nauczyły. Pewna osoba powiedziała mi, że nasz zbór nigdy nie będzie bardzo liczny, ponieważ zbyt mocno trzymamy się nauki Pisma Świętego. Cóż, choć chciałbym by było nas więcej, to jednak nie za cenę takiego kompromisu.

                   Tak, wiem. Spotykamy się w budynku w kształcie sześcianu, który w żaden sposób nie przypomina kościoła. Unikając delikatnego tematu związanego z naszą liczebnością i finansami, powiedzmy po prostu, że udało nam się wyrwać z aktualnego zakonu mody, jeśli chodzi o budynki sakralne. Na szczęście jednak, nie budynek definiuje to kim jesteśmy. Wszak czy nie jest przypadkiem tak, że słowo “dom” określa coś więcej niż budynek? Tak i słowo “kościół” przekracza swoim znaczeniem kilka ścian i sufit. “Człowiek patrzy na to, co przed oczami, Bóg jednak patrzy na serce”.

               Gdyby to ode mnie zależało to wolałbym nie spisywać tych słów, ponieważ zawsze będą one subiektywne – znacznie bardziej miarodajnym byłoby gdybyś sam mógł się przekonać jaka nauka głoszona jest przez nas i jakimi jesteśmy na co dzień.


DSC07129

U tych wszystkich wierzących było jedno serce i jedna dusza (…)

I Koryntian 4,32